Seminarium Odnowy Wiary  

„Najedzony i głodny, porządny czy święty”, czyli po co komu Seminarium Odnowy Wiary (SOW)?

             Brzmi paradoksalnie? Czy święty nie jest porządny? Jak można być najedzonym i jednocześnie głodnym? Prowokacja? A może jednak wszystko się łączy? ….....

            Spustoszone...

            Słyszałam kiedyś następującą opowieść (historycznie udokumentowaną): w XI w., kiedy władcą nad Wyspami Brytyjskimi został Wilhelm Zdobywca, nakazał sporządzić spis wszystkich ludzi, posiadłości, zwierząt, które znalazły się pod jego panowaniem. Cały spisany majątek umieszczono w tzw. Księgach Zliczania. W krótkim czasie zmieniono ich nazwę na Księgi Dnia Sądu Ostatecznego. Stało się tak dlatego, ponieważ ktoś przy kilku nazwach miejscowości dopisał czerwonym atramentem łacińskie słowo „spustoszone”. Wilhelm wysłał specjalne komisje, które miały sprawdzić, co tam się wydarzyło, że część miast   otrzymała w swojej nazwie taki dopisek. Po zbadaniu sprawy członkowie komisji byli zdumieni, ponieważ okazało się, że nie ma tam żadnego śladu wojny, bitwy, kataklizmu. Wszystko jest na swoim miejscu, ale cała ludność wyginęła. Co więcej, spichlerze okazały się być pełne zboża, a mieszkańcy umarli z głodu. Jedli, nasycali żołądki i ginęli z głodu. Jak się okazało miejscowości te nawiedziła epidemia, która powodowała, że ludzie tracili zdolność do trawienia pokarmu i umierali z wycieńczenia.

             Jaki ma to związek z nami?

             Podobnie może być w naszym życiu duchowym: wydaje się, że jesteśmy blisko Boga, uczestniczymy w formacji, sakramentach, może nawet dość regularnie próbujemy się modlić i rozważać Słowo Boże, jeździmy na rekolekcje, angażujemy się w takie czy inne działania na rzecz wspólnoty Kościoła – zewnętrznie jesteśmy postrzegani jako porządni, ale wewnętrznie.....? Przygniata nas codzienność, pośpiech, przeciętność, miałkość i „bylejakość”. Czujemy się puści, wysuszeni, apatyczni, bez siły i energii, w chaosie. Karmimy się Bożą strawą, jednak mamy pocucie, że duchowo... umieramy.

            Dlaczego?

             Być może zatraciliśmy zdolność duchowego trawienia. Nawiedziła nas „wewnętrzna choroba” i zabrakło nam regulatorów, które pomagają trawić Boży pokarm: wiary, czasu i Ducha Świętego. Wiary – jako przestrzeni ufnej relacji z Jezusem, w świetle której podejmuje się drobne decyzje dnia i wielkie wybory życiowe. Czasu – codziennej przestrzeni spotkania z Panem w ciszy i łagodności, by potem być z Nim 24h/dobę. Ducha Świętego – Tego, który sprawia, że wychodzi się ze swojej porządności ku świętości, który czyni w nas nowe życie - pełne pokoju mimo zmagania i walki, pełne radości pomimo trudów i cierpień, pełne harmonii mimo pęknięć i zranień. Jak to robi? - Zaprasza i uczy współpracy z łaską. Dzięki Niemu przestajemy być przeciętni, a stajemy się oryginalni – tacy, jakimi zamyślił nas w swojej miłości Bóg Ojciec. Po prostu święci.

             Jak wyjść z „choroby ducha”?

            Matka Kościół w swojej mądrości i miłości daje swoim dzieciom różne lekarstwa, aby wrócić do tych koniecznych regulatorów życia duchowego. Jednym z nich jest Seminarium Odnowy Wiary – czas łaski, szczególnej obecności Pana, który tęskni za nami, czas działania Ducha Świętego z mocą i łagodnością, czas powrotu do życia wiary, czas odnajdywania się na nowo we wspólnocie braci i sióstr w wierze.

 Jeśli czujesz się umarły duchowo, TEN CZAS jest dla Ciebie …

 „A Duch i Oblubienica mówią: <<Przyjdź!>>. A kto słyszy, niech powie: <<Przyjdź!>>. I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie.” Ap 22,17

 

 
Stats