Seminarium Odnowy Wiary  

         Było przedwiośnie 2009. Dostałam mailem informację o planowanym w naszej diecezji Seminarium Odnowy Wiary. Moją duszę wypełniał w tamtym momencie dotkliwy niepokój i wewnętrzna pustka. Miałam jeden cel do zrealizowania, ukończenie studiów, ale za tym, jak mi się wydawało, rozpościerała się czarna otchłań niewiadomego. Nie umiem tego teraz dokładnie opisać, ale był to stan lęku i braku zaufania. Od razu poczułam, że SOW jest moją deską ratunku. Zapisałam się z nadzieją, że Pan Bóg sam będzie działał i wypełni moją pustkę. Na pierwszy rzut oka nie było w tym dziele nic atrakcyjnego, ot, cotygodniowe spotkania o stałym programie, składającym się z Eucharystii, krótkiej modlitwy uwielbienia, konferencji oraz krótkich spotkań w grupie. Poza tym plan osobistego rozważania Słowa Bożego na każdy dzień. Miałam Nikodemową motywację: spotkać Jezusa osobiście, doświadczyć czegoś więcej, nie zadowolić się tym, co jest. Pojawiały się różne zniechęcające myśli, ale byłam zdeterminowana, więc chodziłam wytrwale. Niewiele tutaj ode mnie zależało. Miałam być bierna, poddać się operacji, wypełniać określone proste zadania. Chodziło tylko o to, żeby sobą nie przeszkadzać, żeby otwierać serce coraz szerzej. I łaska się wylała. Tak, cały ten czas był czasem łaski, a szczególnie doświadczyłam tego podczas dwóch momentów:

         Dnia Skupienia z modlitwą o uzdrowienie oraz Dnia Skupienia z modlitwą o wylanie Ducha Świętego, który był zakończeniem Seminarium. Zwłaszcza tego ostatniego dnia, 23 maja 2009, Pan Bóg dotknął mnie szczególnie Swoją łaską. Podczas modlitwy wstawienniczej powierzyłam Mu całą swoją bezradność, niepokój i niepewność. Poprzez osobę modlącą się nade mną otrzymałam słowa rozpoczynające się w ten sposób: „jesteś Moim umiłowanym dzieckiem…”. Pan Bóg zapewnił mnie, że będzie mnie prowadził. Całą moją istotą doświadczyłam w tamtym momencie Jego bezgranicznej Miłości i uwierzyłam Jego obietnicy. Łzy lały się strumieniem, ale modlitwie towarzyszyła też ogromna radość i miłość. Tego dnia również podczas Namiotu Spotkania podjęłam ważną decyzję dotyczącą pracy zawodowej. W sercu zagościł POKÓJ. Czułam się jak nowo narodzona, przestałam się spieszyć, otrzymałam jakieś nowe spojrzenie na „moje sprawy”. Wiedziałam, że moje życie już nie do mnie należy, że oddaję je Panu, żeby On mnie prowadził. Chwała Panu!

Magdalena

 
Stats